
Mieli ciężko w życiu. Wojny, obozy, choroby, bieda. Patrzę na ich zdjęcia, urzędowo poważne, i zastanawiam się czasem, jak mogło wyglądać w nich życie, którego odmawia czarno-białe, zakurzone 2D. Oczywiście dziadków zdążyłam poznać. Ale ich rodziców?
Wiem, że niektórych oburza taka manipulacja obrazem, nawet automatyczne ulepszanie przez tzw AI to dla nich obrazoburczy fake. Spotkałam się z tym na grupach genealogicznych. Ale patrzę na tego typu rekonstrukcje mimiki przodków, w technologii która pozwoliła im się do mnie uśmiechnąć, i czuję się, jakbym była trochę bliżej, albo oni trochę mniej martwi. Wydobyci ze swojej młodości. Babki z rozpuszczonymi włosami.
Na pewno będę jeszcze eksperymentować.
